Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
72 posty 112 komentarzy

Dawniej też Stary

Sylnorma - Jestem, więc myślę

Różnice

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dla słuchaczy musi być oczywiste co mówcą powoduje.

 Wałęsa przemawiał po przegranym w 1988 roku strajku do stoczniowców. Jak w to rozmowie z Teresą Torańską wspomina Jarosław Kaczyński nikt z zebranych tam doradców nie zrozumiał tego, co mówił. Stoczniowcy zaś rzecz pojęli doskonale. Byli zbudowani otrzymanym przekazem i nie popadli w zniechęcenie. Również w wyniku tego komuna się jednak musiała ugiąć i przystąpiła do negocjacji.

Sam Kaczyński wygłaszał stwierdzenia absurdalne z punktu widzenia własnych teorii, głoszonych w innym momencie i nie był nigdy za to przez zwolenników krytykowany. Mówił bowiem do ludzi wtajemniczonych, których nie bardzo interesowało formalne znaczenie wypowiadanych słów. Nie znajdowali przeto najmniejszych sprzeczności w otrzymywanym przekazie. 
 
Podobnie zresztą było z tezami propagandy komunistycznej. Ona najczęściej niczego konkretnego nie przekazywała poza tym, że się jej niby-treść pokazywała pod określonym znakiem. I hasłem tytułowym o proletariuszach wszystkich krajów. To wystarczało. Odbiór był jednoznaczny: socjalizm nadal postępuje jedynie słuszną drogą marksizmu leninizmu. Może nie było to aż tak widoczne jak teraz. Trudno bowiem było tam wówczas napisać, że się na przykład podziwia patriotyzm Władysława Andersa. Ale to z powodu silnej drażliwości komunistycznych cenzorów. Jak pokazują obecne doświadczenia, zupełnie niepotrzebnej. Teraz sam wódz antykomunistów powiada, że gensek PZPR to wzorcowy patriota i wszyscy zwolennicy wiedzą, iż to kolejny pocisk celnie wymierzony w komunizm.
 
Rzecz się zasadza na tym, że większość treści jest przekazywana niewerbalnie. Ten zatem, kto się odpowiednio zapisze w umysłach słuchaczy może sobie mówić co chce i jak chce a oni i tak jego słowa odbiorą zgodnie z tym co wynika z miejsca i czasu w jakim zostały wypowiedziane. Odbierają bowiem emocje, nie treść. Ta zatem jest przez nich traktowana jako tło, jeżeli nie w ogóle jako szum informacyjny. Warunek jest jeden, mówca czy dziennikarz musi mieć coś więcej jak umiejętność mówienia czy pisania. Obok tego, co się nazywa charyzmą musi się odbiorcom kojarzyć jako ktoś podzielający ich uczucia. 
 
Dla słuchaczy musi być oczywiste co mówcą powoduje. Wałęsie mogli stoczniowcy przypisywać chęć poprawienia nie tylko własnego losu, ale i ich wszystkich. Był jednym z nich. Gensekowi czy jego wyrazicielom w komunistycznych pismach a właściwie ich  namiestnikom chodziło o aprobatę, udział w obrzędach, pokorę w obejściu, entuzjazm przy powitaniach, czyli wymagali cnót wynikających ze strachu lub oczekiwania nagrody. Każdy ich posiadacz mógł stanąć w kolejce po łaski. I mógł się był gratyfikacji spodziewać. 
 
Co powoduje roszczeniowcami, wobec których antykomunista dla zdobycia ich poklasku zachwala komunistę? Wydaje się, że hołubią w sobie nadzieję na powrót dawnych sposobów osiągania szczęścia. Na wynagrodzenie za bicie pokłonów w odpowiednim miejscu i czasie. Są z takimi demonstracjami posłuszeństwa doskonale obeznani i niedoświadczenie młodych w serwilizmie jest gwarancją, że się łatwo w konkurencji wybiją. Są zatem przekonani, że jeżeli nawet sobie antykomunista przy okazji przywracania dawnego obyczaju załatwi też swoje cele, to niech tam. Oni tak czy owak swoją brochę uklepią.
 
A Polska? To przecież pojęcie, które w żadnej nowomowie nie występuje. Jest w niej Polska ludowa, solidarna, sprawiedliwa ostatecznie. Ale takiej bez przymiotnika nie ma wcale. Najwyżej ubekistan. 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31